wtorek, 22 maja 2012

Mobile Suit Gundam Unicorn 5


Mobile Suit Gundam Unicorn
 Rok Produkcji: 2010 – 2012 
Liczba odcinków: 7 (wyszło pięć) 
Czas Trwania: około 60minut

Trailer





   Na początku parę informacji: Zostało ogłoszone, że seria nie będzie mieć 6 odcinków jak z początku było planowane, ale siedem! No i szósty ma być znacznie dłuższy, niestety na premierę poczekamy aż rok. Najprawdopodobniej jest to spowodowane tym, że zespół stwierdził, że nie da rady zamknąć fabuły w 6 epizodów i zaczął wszystko od początku i stąd takie długie opóźnienie, ale czy czas pomiędzy tymi epami będzie mi się dłużyć? Odpowiedź brzmi nie, ale w pozytywnym tego słowa znaczeniu. 

   Bez ceregieli: To najlep…nie… to jak dotychczas mój ulubiony odcinek Unocorna do tej pory, wręcz spełnienie moich marzeń, wszystko potoczyło się wręcz wspaniale… Historia została opowiedziana, wręcz doskonale, przy akompaniamencie doskonałej oprawy audiowizualnej, ba nawet nie wiem od czego tu zacząć, mimo, że jak zwykle przed opisaniem kolejnego odcinka się z tym „problemem” przespałem. Dalej jestem pod ogromnym wrażeniem tego epizodu. Najlepiej zacząć, od tego co Gundamowi zazwyczaj wychodzi najlepiej: Postacie, wszyscy odegrali świetną rolę, ci których darzyłem sympatią lubię jeszcze bardziej, a tych co nie lubiłem, nie lubię tym bardziej. Za wyjątkiem Brighta, który o dziwo zachował się niezwykle szlachetnie, może dlatego, że czuł sentyment do kolejnego dzieciaka w Gundamie i kuły go wyrzuty sumienia, że za stworzenie Tytanów Light sprzedał szansę kolonistów na pokojową emancypację w łonie Federacji Ziemskiej? Kto go tam wie, niemniej zdobył u mnie sporo punktów. Mineva była niesamowita w tym odcinku, wciąż pełna dumy i za żadne skarby nie zrobi nic, co byłoby sprzeczne z jej wartościami i nie dała się przekabacić na stronę zeźlonej Fundacji Vist. (prowadzonej przez najgorsze kreatury od czasów Jamitova z Zety), niemniej pojawiło się małe ale, bo gdy Martha Vist odpowiedziała, że Marida została stworzona przez Neo Zeon po tym jak Mineva w zamian za pomoc w przekabaceniu Linka na stronę fundacji, zażądała jej zwrócenia (trochę przedmiotowo, ją potraktowała xD), to mogła odpowiedzieć, że to nie Neo Zeon, ale to Glemy był odpowiedzialny za jej stworzenie, który było nie było walczył z oficjalną władzą odtworzonego księstwa. Niemniej była to niewielka wpadka scenarzystów, później było jeszcze lepiej, szczególnie odrzucenie propozycji Riddhe’a i ponowne spotkanie z Barnagherem. Sam Links sprawdził się w tym odcinku doskonale, wiedział komu zaufać, a kogo ignorować, co raz bardziej przypomina mi Lorana, gdy robi wszystko aby nie tylko przywrócić Maridzie pamięć, kapitalna scena, gdy za wszelką cenę chce powstrzymać transformacje Unicorna, ale i stara się podczas walki nie zabijać wrogich pilotów. W ostatnich scenach był jeszcze lepszy, no i otrzymał pomoc z najmniej spodziewanego źródła. Marida ma ciężko w tym odcinku, oj bardzo ciężko, ma wyprany mózg, znów nazywa się Puru 12 i walczy dla Fundacji Vist, na szczęście motyw jej amnezji został zakończony w tym odcinku i dzięki staraniom Linksa wróciła jej pamięć, bardzo mi się podobało, że to koniec końców Zinnerman przemówił jej do rozsądku, dodatkowo dowiadujemy się skąd wzięło się nowe imię Maridy (znaczy Marida xD). Co do najmniej lubianej przeze mnie postaci: Riddhe’a, który coraz bardziej zagłębia się w odmętach obłędu, szczególnie po tym jak Mineva dała mu kosza (i bardzo dobrze!), no i fakt, żę skopał go Gundam, też miało jakieś tam znaczenie. Generalnie coraz bardziej to on jest rozpieszczonym dupkowatym gnojkiem, który dostaje szajby po tym jak coś nie idzie według jego planu… Zinnerman, choć krótko spisał się na medal heroicznie ratując nie tylko Minevę, ale i Maridę (do spóły z Linksem i…. Brightem). Załoganci jego okrętu choć występ mieli mały, to jednak bardzo znaczący, podobnie jak Lado Bellowa wersja Black Tri Stars. Ludzie z Fundacji okazali się jeszcze bardziej zwyrodniali niż w poprzednich odcinkach. No i co dziwne po raz pierwszy ucieszyłem się na widok Full Frontalna i Angelo w ostatniej scenie.

  Oprócz oczywiście doskonałej historii otrzymaliśmy również to co fani UC lubią najbardziej, a więc zachowywanie konsekwencji wewnątrz uniwersum i nawiązania do poprzednich serii, tym razem otrzymaliśmy cameo jednego z bohaterów wojny jednorocznej Kaia (pilota GunCannon) i kochanki Amuro z Zety o trudnym do wymówienia imieniu Beltorchika i jeden z okrętów Fedków nazywa się General Revil, no i podciągnąć można wypowiedź Minevy, która wpomina grzechy ojca i dziadka (swoją drogą jakie grzechy ojca? Ja sobie żadnych nie przypominam). Fabularnie jak już pisałem, historia w tym odcinku bardzo mi podeszła, wszystko szło tak jakbym chciał w swoich najbardziej optymistycznych planach (pewnie posypie się to jak domek z kart, przy okazji następnych odcinków).Unicorn skupia się przede wszystkim na poszczególnych postaciach, ale nie zapominając od tle politycznym. Pamiętam jak przy okazji poprzedniej opinii napisałem, że życzyłbym sobie frakcji Minevy, ale było to mało prawdopodobne… no właśnie było, bo wiele wskazuje na to, że taka frakcja powstanie, co mnie bardzo cieszy. A teraz strona audiowizualna. Muzyka jest fenomenalna, już poprzednich odcinkach była świetna, ale tutaj wydaje mi się jeszcze lepsza (pewnie z powodu ogólnego odbioru odcinka). Strona wizualna, też jest bez zarzutu choć miałem wrażenie w kilku momentach, że jest spadek jej jakości (o transformacji do trybu Destroy przez Bashee nie wspominając). 

  Generalnie jestem bardzo usatysfakcjonowany zakończeniem odcinka, a fakt, że taki pozytywny obraz został wykreowany, to średnio chcę zobaczyć jego rozpad, który pewnie nastąpi w kolejnych epizodach. Fanów walk mechów, ten odcinek może nieco zawieść było ich mniej niż poprzednich epizodach.

sobota, 12 maja 2012

Raport z Budowy: Master Grade RX-93 ν Gundam



Frakcja: Londo Bell/Federacja Ziemska
Pilot:Amuro Ray

   Nu Gundam został zaprojektowany przez Amuro Raya po klęsce na Fifth Luna, aby móc w kolejnych bataliach z Neo Zeonem podjąć wyrównaną walkę z Sazabi Chara. Konstrukcją nowego Gundama zajął się Anaheim Electronics wyposażając go w najnowsze zdobycze techniki tworząc kolejny krok w rozwoju Gundamów nie mniejszym niż był pierwszy RX-78-2. Wyposażony został w Psycoframe i unikalne (dla Gundamów) Funnele. Niestety z racji nasilenia się konfliktu pomiędzy Lando Bell a Neo Zeonem Chara, Amuro zabrał w połowie ukończonego Mecha i choć zdołano go ukończyć przed pierwszą potyczką z jego udziałem to jednak brak testów spowodował przejściowe problemy w pilotażu.

 Jako, że model kupiłem jako używany, to prezentuje efekty budowy poprzedniego właściciela:

Zawartość pudła:

A teraz właściwa budowa, rozpocząłem tam gdzie została przerwana, od nóg:








Pierw byłem ogromnie zaskoczony metalowymi elementami do stawów i do krocza, ale w sumie tak duży model wyposażony w tyle uzbrojenia potrzebuje wagi do utrzymania stabilności. No i powrót do wkręcania śrub przyjąłem z pokorą, bo to w końcu starszy model, niemniej wkręciłem je zaskakująco sprawnie i bez większych komplikacji. nie mało precyzji wymagał element przedstawiony na dwóch pierwszych zdjęciach. Materiałową rurkę należało pociąć na cztery elementy. Na szczęście miałem już doświadczenie z budowy Matk II i fakt, że była na tyle długa, że można było się pomylić. Jedynie prawdziwą trudność sprawiło mi umieszczenie tych elementów w gniazdach. Reszta to standardowa robota.

Korpus




Tutaj żadnych niespodzianek nie było, typowy Gunplowy korpus. Należało tylko uważnie oczyszczać plastik, aby płyty pancerza dobrze się wpasowywały i nie pozostawiały szczelin, bo raz to kiepsko wygląda a dwa mogą się pojawić problemy z dołączaniem kolejnych elementów konstrukcji.

Głowa

Kolejny standard, jedyne co rzuciło mi się w oczy to sama wielkość, która zrobiła na mnie spore wrażenie, przynajmniej łatwo się ją panelowało.

Krocze


Trzeci z trzech metalowych elementów dołączonych do modelu, plus typowe płyty osłonowe, standardowa budowa, która odbyła się bez żadnych problemów i przebiegła szybko.

Tuż przed złożeniem:

i tuż po:

A teraz czas na wyposażenie:
Plecak:




Kolejny standard, który przebiegał bez większych komplikacji, często budowa tych plecaków bardzo przypomina tok postępowania przy budowie korpusu, należy pilnować, aby plastik był odpowiednio oczyszczony, żeby nie powstawały szczeliny na połączeniach.

Broń:






Nu uzbrojony:

No i na sam koniec Funele







  Nu Gundam jest w zasadzie jedynym Gundamem wyposażonym w Funele (nie licząc Hi-Nu, który jednak jest "jedynie" na wpół kanoniczny), a ich budowa zajęła dość sporo czasu, głównie z powodu sporej ich ilości, a połączenie ich w słynne skrzydło również wymagało sporo wysiłku, bo instrukcja w tym mierze nie była do końca jasna i trzeba było zastosować metodę iteracji, aby otrzymać upragniony efekt. niemniej budowa funeli, czy to jedynie umieszczanieich w gniazdach zawsze sprawiało mi wiele radości.
I po połączeniu wszystkiego otrzymujemy gotowy model

Podsumowanie
  Nu kupiłem okazyjnie, lekko rozpoczętego, gdyż cena nowego modelu nie jest zbyt mała, a Nu Gundam nigdy nie był na szczycie moich zainteresowań. Po zbudowaniu tak naprawdę w tym względzie niewiele się zmieniło, niemniej z zakupu jestem bardzo zadowolony i żałuje, że model musiał czekać ponad pół roku zanim go złożyłem. 
  Model pochodzi z generacji starszych MG zatem ma wszystkie charakterystyczne cechy modeli z tamtego okresu. W budowie mamy śruby (choć tutaj są one łatwe do wkręcenia), no i największa bolączka tego modelu... Brak dodatkowych mocowań w dłoniach na broń, przez co utrzymanie jej jest całkowicie uzależnione od zaciśniętej dłoni robota, przez co dosyć łatwo broń może wypaść z rąk. Plastik też wydaje się gorszej jakości niż  w nowszych modelach. Niemniej metalowe części Gundamowi służą bardzo dobrze, przez nie mech jest cięższy i bardziej stabilny, a to pomaga zważywszy na Funelowe skrzydło. Nu po zbudowaniu prezentuje się znakomicie, sporo zawdzięcza to swojemu skrzydłu i dobrze dobrych nieco ciemniejszych niebieskich elementów (w tym przypadku granatowych). Jedyne czego tak naprawdę mi zabrakło to brak podstawki na Funele, żeby móc pokazać je w akcji. Okazja i świetne uzupełnienie kolekcji, model polecam.

Zdjęcia gotowego modelu

Nieuzbrojony Nu widok z przodu

A tu z tyłu
Otwarty kokpit
Miecze świetlne: główny i dodatkowy

Klasycznie...

 
Hyper Bazooka!!! O dziwo tą broń trzyma najbardziej stabilnie

Wielkim plusem jest fakt, że może trzymać całe swoje uzbrojenie na plechach.

A tu z dołączonymi funelami

 Porównanie do modeli klasy HG

Do przedstawicieli Hasbro

No i do starszego i młodszego brata w wersjach MG